Okocimski Brzesko - Łada Biłgoraj 3:0 (1:0)20.05.2008, 00:14 - dodał Kura
Przed meczem z Okocimskim piłkarze Łady mieli na koncie 10 meczy bez zwycięstwa, które po raz ostatni odnieśli 15 marca w wyjazdowym spotkaniu z Sandecją. Na domiar złego biłgorajanie w trzech ostatnich meczach nie potrafili strzelić choćby jednej bramki. Kibice "biało-niebieskich" z każdą następną kolejką wierzą, że może właśnie teraz nastąpi to upragnione przełamanie i ich pupile sięgną po komplet punktów. Niestety konfrontacja z "Piwoszami" niczego nie zmieniła, poza powiększeniem serii spotkań bez wygranej do 11 i gier bez zdobytej bramki do 4 z rzędu. Okocimski nawet bez Łukasza Szczoczarza(etatowego snajpera, który tym razem musiał pauzować za nadmiar żółtych kartek) wbiło Ładzie trzy trafienia, nie tracąc przy tym żadnej bramki i po raz kolejny potwierdziło swoją dobrą wiosenną dyspozycję. Goście przystąpili do tego meczu bez kontuzjowanych kapitana- Ireneusza Zarczuka i bramkarza Nikołaja Fokina, dlatego po raz kolejny między słupkami biłgorajskiej bramki stanął Grzegorz Paczos. Swoją szansę gry od pierwszej minuty dostał też Tomasz Suski, który we wcześniejszych spotkaniach był najczęściej rezerwowym. Zgodnie z przewidywaniami trener Marek Sadowski tak jak w ostatnich meczach zdecydował się na grę z jednym klasycznym napastnikiem Adrianem Sadowskim. Szkoleniowiec gospodarzy oprócz pauzującego za kartki Szczoczarza nie miał większych problemów z zestawieniem wyjściowej "jedenastki" na ten mecz. Nieoczekiwanie spotkanie mogło rozpocząć się od mocnego uderzenia przyjezdnych, gdyż już w 2 minucie przed szansą na strzelenie bramki stanął Grzegorz Poleszak. Niestety jego strzał nie był na tyle precyzyjny, aby móc zagrozić bramce strzeżonej przez doświadczonego III-ligowca- Jarosława Paleja. Wraz z upływem czasu gra robiła się bardziej wyrównana. Pojedynki piłkarzy obu zespołów toczyły się głównie w środkowej strefie boiska, zawodnicy zarówno Okocimskiego jak i Łady grali ambitnie i nie pozwalali na zbyt wiele swoim przeciwnikom. Kilka, może nie tak dogodnych sytuacji(jak choćby szansa Poleszaka) do zdobycia bramki miał Adrian Sadowski, ale i on nie mógł znaleźć sposobu na bramkarza brzeszczan. Obraz gry zmienił się diametralnie po 40 minutach gry, kiedy to podopieczni Czesława Palika zdobyli "fuksiarską" bramkę, która nieco podłamała zespół Łady. Do przerwy utrzymało się jednobramkowe prowadzenie "biało-zielonych". Po zmianie stron do ataków z większym animuszem ruszyli miejscowi, a biłgorajanie myślami byli chyba jeszcze przy pierwszej, straconej bramce. W 51 minucie piłkę do własnej bramki skierował po niefortunnej interwencji defensor Łady- Siergiej Sawczuk. Po tym trafieniu gracze Okocimskiego nieco spoczęli na laurach, ale goście nie potrafili na tyle zagrozić bramce gospodarzy, by któraś z ich akcji zakończyła się zdobyciem bramki. "Piwosze" przeprowadzili jeszcze jedną, skuteczną akcję, którą na bramkę zamienił w 73 minucie Mariusz Gnyla, zmuszając po raz trzeci golkipera "biało-niebieskich" do kapitulacji. Okocimski w przekroju całego spotkania było zespołem lepszym, piłkarze Czesława Palika przewyższali Ładę pod względem fizycznym, motorycznym i przede wszystkim technicznym. Szkoleniowiec Łady przyznał, że brzeszczanie zaprezentowali się najlepiej ze wszystkich zespołów, z którymi przyszło się mierzyć biłgorajanom w rundzie wiosennej. Rzeczywistość okazuje się brutalna. Można mówić o braku szczęścia, słabszej dyspozycji dnia, ale niestety dla Łady był to już 11 mecz z rzędu bez zwycięstwa. Mimo tego kibice, nadal wierzą w upragnione przełamanie. Kolejna szansa już w środę. Do Biłgoraja przyjeżdża czwarty w tabeli Kolejarz Stróże. Jesienią lepsi byli podopieczni Marka Sadowskiego, którzy niespodziewanie wywieźli ze Stróż komplet punktów wygrywając 2:1. Być może będzie to dobry prognostyk przed najbliższą konfrontacją "biało-niebieskich". Okocimski: Palej - Mateusz Wawryka, Kočiš, Jagła, Ogar - Kostecki (64 Ulas), Piotrowicz, Metz, Matras (76 Kobylski) - Karwat, Gryboś (60 Gnyla). Łada: Paczos - Farotimi, Grzegorczyk, Sawczuk, Rutkowski - Suski (46 Sebastianiuk), Chomicz (68 Piętak), Poleszak, Popajewski (60 Sirko), Muszyński (81 Skrzypek) - Sadowski. Bramki: Gryboś 41, Sawczuk 50 - sam., Gnyla 73. Sędziował: Grzegorz Wnuk (Leżajsk). Żółte kartki: Ulas - Sawczuk. Widzów: 700.
|